JEDEN  ZA  WSZYSTKICH,  WSZYSCY  ZA  JEDNEGO

10 MARCA- MODLITWA ZA  PAPIEŻA FRANCISZKA

Dokładnie 13 marca br. minie 6  lat kiedy to arcybiskup Jorge Mario Bergoglio – kardynał Buenos Aires – został wybrany na biskupa Rzymu i przyjął imię Franciszek. – Mamy niezwykłe szczęście do wielkich, świętych papieży wieku XX i już XXI. – tłumaczy arcybiskup Ryś.  – Pan Bóg daje nam taki łańcuch wielki papieży, z których każdy jest inny, każdy jest na swój czas i każdy jest potrzebny Kościołowi. Papież Franciszek ciągle nam przypomina co jest główną misją Kościoła. Jest nią wyjście ewangelizacyjne do ludzi i przypomina w jaki sposób można to uczynić, przede wszystkim w postawie miłosierdzia i ubóstwa! Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich, abyśmy wspólnie błogosławili Boga za ten pontyfikat i prosili, aby jak najdłużej zachował tego papieża. – podkreśla łódzki pasterz abp Ryś. W ten Dzień Papieski- dzień rocznicy wyboru naszą wspólną modlitwą chcemy  okazać duchowe, moralne i ludzkie wsparcie Piotrowi naszych czasów. Na jego ramionach spoczywa przecież ogromna odpowiedzialność za Kościół i za wszystkie jego sprawy. Jego najważniejszym zadaniem jest umacnianie w wierze swojej owczarni, którą jesteśmy my wszyscy. Ten Dzień Papieski jest również zachętą, abyśmy zgłębiali nauczanie Papieża i poznawali lepiej drogę jaką wytycza Kościołowi na dzisiejsze czasy. Papież często mówi  że wielu współczesnych chrześcijan owszem uważa że ma wiarę, ale czy  jest to wiara której oczekuje ode mnie Jezus? I mówi dalej, że wiary nie można budować bez Jezusa! Wiara wymaga zażyłości z Jezusem. Tego Jezusa trzeba poznać i przyjąć. Trzeba zwrócić się ku Niemu, otworzyć Mu swoje serce, pozwolić, aby On w nim naprawdę zamieszkał. Dlatego Papież z mocą przypomina i zachęca, aby Go zaprosić do swojego serca, aby napełnić to serce ogniem Jego miłości, miłości czynnej, miłości poszukującej drugiego człowieka, miłości pragnącej dzielić się z innymi największym skarbem jakim jest dar wiary. W świetle tej prawdy stają się zrozumiałe słowa Papieża, że „Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie.  

Wspólnota Ruchu Lednickiego zachęca do włączenia się w modlitewny łańcuch, który otoczy papieża Franciszka w szóstą rocznicę jego pontyfikatu. Zaplanowana na 10 marca inicjatywa „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!” jest odpowiedzią na wezwanie Ojca Świętego do modlitwy za niego. Akcję patronatem honorowym objął przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki.

W marcu 2019 roku mija 6 lat pontyfikatu Ojca Świętego Franciszka. Już ponad 25 grup zorganizowanych oraz dziesiątki osób w całej Polsce zadeklarowały, że w niedzielę 10 marca będą się modlić za Ojca Świętego Franciszka. Uczestnicy akcji stworzą modlitewny łańcuch, który otoczy Papieża. Jest to odpowiedź na wezwanie Ojca Świętego do modlitwy za Niego. Modlitwa w intencji papieża Franciszka w niedzielę 10 marca jest już zaplanowana m.in. w Warszawie, Krakowie, Gnieźnie, Poznaniu, Łapach, Hrubieszowie czy Zambrowie. „Modlić się można wszędzie – w kościele, szkole, parku. Ważne, aby otoczyć tego dnia kochanego Papieża modlitwą” – zachęcają inicjatorzy akcji. Proponują, aby tego dnia odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego za Franciszka. Nieprzewidywalność, spontaniczność, odruchy serca – tak media podsumowują zaskakujące, nietypowe gesty papieża Franciszka. Stylem jego pontyfikatu jest normalność – oceniają. Wieloma gestami Franciszek zdumiewa w czasie swych zagranicznych podróży. To, co budzi zawsze niepokój ochrony papieża, która musi być przygotowana na każdą jego inicjatywę i wyjście do ludzi, podbija serca wiernych. Franciszek, podkreślają watykaniści, konsekwentnie odstępuje od sztywnych zasad protokołu, podobnie jak czynił to przez lata, zwłaszcza na początku pontyfikatu, Jan Paweł II. Papież z Argentyny w kilku wywiadach wyznał, że jego intencją jest to, by w dalszym ciągu starać się żyć możliwie w najnormalniejszy sposób. Podkreśla, że rozumie nieuchronne ograniczenia, wynikające z jego posługi, ale chciałby mieć minimum swobody. Jego wielkim niespełnionym od chwili zamieszkania w Watykanie marzeniem, jak powiedział dziennikarzom, jest to, by iść na dobrą pizzę. Kiedy powtórzył to w czasie spotkania z przedstawicielami gazety dla bezdomnych z Holandii, ci zaproponowali od razu Franciszkowi, by wyjść z Watykanu do pizzerii. „Nie mogę” – przyznał, nie kryjąc smutku.

 „Musimy zachowywać się normalnie” – powiedział na konferencji prasowej w samolocie w drodze z Rio de Janeiro do Rzymu w lipcu 2013 r., a słowa te uznano nawet za klucz do interpretacji stylu jego pontyfikatu. To dążenie do normalności objawia się w rozmaity sposób, często ku zdumieniu współpracowników i części hierarchii. On sam mówi, że nie lubi atmosfery „dworu” i nazywa go „trądem papiestwa”. Nigdy nie wsiadł do przeznaczonej dla niego limuzyny; zawsze jeździ po Rzymie i okolicach skromnym średniolitrażowym samochodem i tego samego oczekuje od organizatorów jego zagranicznych podroży. W każdym kraju, jaki odwiedza, gdy nie porusza się papamobile, korzysta z małego auta. Jak powiedział jeden z jego współpracowników, papież nie wsiądzie do eleganckiego samochodu, bo to nie w jego stylu. Gdy jedzie wraz z kardynałami i biskupami z Kurii Rzymskiej na doroczne rekolekcje wielkopostne do miasteczka koło włoskiej stolicy, siada z nimi do autokaru. Watykaniści podkreślają, że choć brzmi to paradoksalnie, Franciszek chciałby się nie wyróżniać. Czasem podkreśla to prostymi gestami. Gdy przyszedł do bazyliki watykańskiej na mszę przy grobie świętego Piusa X, usiadł w ławce wśród wiernych. Potem w trakcie komunii stanął z nimi w kolejce. Ten spontaniczny styl sprawia, że podobnie zachowują się jego rozmówcy. Kiedy dzieci pytały go, czy ma komputer i z niego korzysta, przyznał, że nie potrafi się nim posługiwać. „Wstyd, prawda?” – dodał Franciszek. Wyjaśnia zarazem wprost, że dla własnej „higieny psychicznej” postanowił zamieszkać w watykańskiej rezydencji – hotelu dla duchowieństwa i gości Stolicy Apostolskiej, a nie w papieskim apartamencie. Podkreśla, że chce przebywać wśród ludzi, a nie być skazany na samotność w Pałacu Apostolskim.

W Domu świętej Marty, gdzie Franciszek zajmuje mały, skromnie urządzony apartament, je z innymi gośćmi posiłki w stołówce, podchodzi z tacą do lady, siada z innymi do stołu. Zdarza się, że gdy w trakcie popołudniowej pracy ma ochotę na kawę, sam po nią idzie. Jest bardzo samodzielny. Gdy wyrusza w podróż, dźwiga swoją ciężką teczkę po schodkach do samolotu. Nie pozwala się wyręczać niemal w żadnej czynności. Sam dzwoni do watykańskich urzędów, gdy ma pilną sprawę. Ich pracownicy mówią, że już zdążyli się przyzwyczaić do głosu papieża w telefonie, choć początkowo myśleli, że to żart. Często myślą też tak ci, do których Franciszek dzwoni w reakcji na list, jaki do niego przysłano. Piszą do niego ludzie chorzy, biedni, potrzebujący duchowego wsparcia. Gdy zatelefonował do chorego Włocha ze słowami pocieszenia, ten myślał, że ktoś żartuje i dwa razy odkładał telefon. Franciszek nie zniechęcił się i dzwonił dalej. Mężczyzna nie rozłączył się dopiero za trzecim razem. Gdy zakonnice w Hiszpanii nie odbierały telefonu w swym klasztorze, nagrał im wiadomość na automatycznej sekretarce.