Niedziela Miłosierdzia Bożego – 28 kwietnia 2019

W pierwszą niedzielę po Wielkanocy przypada Święto Miłosierdzia Bożego. Zostało ono ogłoszone przez papieża Jana Pawła II podczas kanonizacji siostry Faustyny w 2000 r. jako wypełnienie prośby Chrystusa.

 Przekazała ona również obietnicę związaną z tym świętem: „W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św. dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar…”(Dzienniczek, 699). O swoich przeżyciach duchowych z 28 kwietnia 1935 r. związanych z tym świętem Faustyna pisze tak: „Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu Odkupienia. Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych. Kiedy się kończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat. Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi – i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności – w drzwi drugie, do wnętrza jedności jest to Jedność Troista, która jest niepojęta nieskończoność. Wtem usłyszałam głos – Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go – cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego (Dzienniczek, 420). Kult Bożego Miłosierdzia, żywy w Kościele współczesnym, nie wyczerpuje się jedynie w obchodzeniu tego święta. Wierni modlą się, odmawiając koronkę, litanię i nowennę do Miłosierdzia Bożego, przekazane przez św. Faustynę. Niemalże we wszystkich kościołach katolickich na świecie można spotkać obraz Chrystusa miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie!”. Co sprawia, że ten „największy przymiot Stwórcy”, jakim jest miłosierdzie, spotyka się z tak wielką czcią? Dlaczego współczesny Kościół tak ochoczo garnie się do Miłosierdzia Bożego? Myślę, że odpowiedzi na te pytania należy szukać zarówno w treści nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, jak też i w sytuacji współczesnego świata.

Nauka przekazana przez Faustynę w jej „Dzienniczku”, będąca zapisem objawień prywatnych, przemyśleń i modlitwy świętej, pociąga swoją prostotą i głębią. Faustyna przypomina o miłosiernym obliczu Boga. O tym, że jest On Ojcem, który, widząc swe dzieci w potrzebie, ratuje je. Miłosierdzie oznacza podnoszenie słabego człowieka z jego upadków. Jest dziełem wyzwalania z niewoli grzechu. Cierpliwym, mozolnym przywracaniem człowieka Bogu. Poprzez pochylenie się nad grzesznikiem Bóg miłosierny odnawia w nim „swój obraz i swoje podobieństwo” i nadaje nowy blaski dziecięctwu Bożemu, pomniejszonemu przez zło. Faustyna, propagując kult Bożego Miłosierdzia, jedynie z nową mocą wydobywa na światło dzienne prawdę wiary objawioną w słowie Bożym, stale obecną w nauczaniu Kościoła. Trafia na podatny grunt ludzkich serc. Pobodnie i Jan Paweł II pisząc encyklikę o miłosierdziu Bożym, chciał, aby jego słowa „przybliżyły wszystkim tę tajemnicę, stając się równocześnie żarliwym wołaniem Kościoła o miłosierdzie, którego tak bardzo potrzebuje człowiek i świat współczesny” (Dives in misericordia nr 2).

Kult Miłosierdzia Bożego rozwija się na wszystkich kontynentach także dlatego, że człowiek współczesny bardzo potrzebuje miłosierdzia. Obraz Boga, który przebacza i podnosi, który kocha bezwarunkowo i szuka grzesznika, jest bliski oczekiwaniom współczesnych ludzi. Czasy, w których żyła św. Faustyna, nie należały do najłatwiejszych. Tak też i jest obecnie. Były one naznaczone widmem tragedii, do jakiej może doprowadzić ludzkość jej nędza materialna i moralna, upadek wiary i obyczajów. Podobnie i dzisiaj. Ludzie potrzebują w tych trudnych, pełnych zamętu czasach miłości bezgranicznej i bezinteresownej, miłości przebaczającej, która „nie pamięta złego” i „nie unosi się gniewem”. Miłosierdzie jest odpowiedzią Boga na sytuację, w jakiej znalazła się współczesna ludzkość.  Bóg jest „bogaty w miłosierdzie” (Ef 2,4). Potwierdzenie tej prawdy znajdujemy już w Starym Testamencie. Świadomy swej grzeszności naród wybrany zawsze odwoływał się do miłosierdzia swego Zbawcy.                             

Miłosierdzie Boże w pełni objawiło się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa. W Nim zraniona grzechem ludzkość mogła dotknąć prawdy o tym, że „Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale by się nawrócił i żył” (zob. Ez 18,23). Miłosierdzie Boże objawiło się w nauczaniu i dziełach Jezusa. Uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, odpuszczał grzechy, wyzwalał z niewoli zła. Swoimi przypowieściami zachęcał do ufności w Boże przebaczenie (zob. Łk 15). Najpełniej jednak miłosierdzie Boże objawiło się w tajemnicy Krzyża. „Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem, nad tym, co człowiek – zwłaszcza w chwilach trudnych i bolesnych – nazywa swoim losem. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka, wypełnienie do końca mesjańskiego programu, który kiedyś Chrystus sformułował w synagodze w Nazarecie (por. Łk 4,18-21), a potem powtórzył wobec wysłanników Jana Chrzciciela (por. Łk 7,20-23)” (Dives in misericordia nr 8). Bóg jest miłosiernym Ojcem, dlatego posłał swego Syna do grzesznego świata. W Nim zapragnął przybliżyć się do człowieka, by uczynić możliwym nasze pojednanie i powrót.